Bajka dzień po dniu

Tydzień z Bajką na końcu świata

W podręcznikach, szkołach, wykładach i dosłownie wszędzie uczą nas, że ma być początek, rozwinięcie i zakończenie. Po wczorajszym przydługim wstępie czas przybliżyć losy „Bajki na końcu świata”.

Nie unikniemy kolejnej genezy, a mianowicie pisania o początkach, wszak każde dzieło, czy to literackie, filmowe lub jakiekolwiek inne, ma gdzieś swój punkt zerowy. Czy to Słowo, zauroczenie, czy wprost przeciwnie, rozstanie, albo zwykłe zlecenie i wyciągnięcie starych notatek, tak i seria o Bajce ma swoje miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Jak wspominał Marcin Podolec w wywiadzie z Katarzyną Borowiecką w audycji „ABC popkultury”: „Przygarnęliśmy ze schroniska psa, który wabi się Bajka. Moja żona ma na imię Wiktoria i w komiksie występuje w nieco młodszej wersji. Pomysł chyba wziął się ze spaceru po Łodzi, ale tej zniszczonej jej części, takiej gdzie stoi front ładnej kamienicy, ale poza nim nic więcej nie ma, bo cały budynek już się zawalił. Pies w tym pejzażu obudził różne obrazy w mojej głowie”.

Oczywiście, nic tak nie wpływa na twórcę, jak obrazy, ale Marcin wspomniał jeszcze o książce „Droga” Cormaca McCarthego i soundtracku do gry „Hotline Miami”: „Dźwięki w tym utworze skojarzyły mi się z gasnącą racą na nocnym niebie i gdy zobaczyłem ten obrazek w mojej głowie, to w ciągu jednego wieczora rozpisałem cały świat Bajki”.

Wszystko to doświadczamy na kartach kolejnych tomów, każdą podpatrzoną rzecz, porzucony śmieć każdy dźwięk wywołujący wyobrażenia w głowie artysty, każde zdarzenie z codziennego życia.

„Wiktoria i Bajka wędrują w poszukiwaniu rodziców. Mijają dymiące kratery, wymarłe lasy i gruzowiska, a kierunek marszu wyznaczają im tajemnicze światła na niebie.

Świat po wielkim wybuchu to zdecydowanie nie najlepsze miejsce dla dziewczynki i psa. Jeśli już jednak mamy tam dziewczynkę i psa, pozostaje nam trzymać kciuki za powodzenie tej wyprawy” (z opisu wydawcy).

Nie od dziś wiadomo, że dzieci są znakomitymi obserwatorami a do tego obdarzone są niesamowitą wyobraźnią i jestem przekonany, że czytając komiksy dostrzegają to, co wcześniej zobaczył autor. Dlatego ten komiks tak się podoba, bo w drobnych szczegółach odwołuje się do elementów znanego nam świata.

Przypomnijmy więc sobie, jak dotychczas przebiegały losy Bajki i Wiktorii.

Ostatni ogród

Można powiedzieć, że to taka rozbiegówka. Poznajemy dziewczynkę (ręki nie dam sobie uciąć, ale chyba w tym tomie nie pada jeszcze jej imię) i towarzyszącą jej psią towarzyszkę, która wabi się Bajka. Mamy też okazję zobaczyć troszeczkę wykreowanego przez artystę świata. Dużo w nim pustostanów, wszystko jest zniszczone, ewidentnie widać, że to nieciekawa okolica. Tylko nocne niebo daje nadzieję i wskazówkę, gdzie podążać z rana.

Ważne, Bajka potrafi mówić ludzkim głosem, a może to dziewczynka zna mowę zwierząt? Towarzyszki podróży poznają też dziwnych nieznajomych, co nadaje wykreowanemu światu jeszcze więcej niezwykłości.

Opuszczony dom

Nadal jest niezwykle. Podróżniczki trafiają do pewnego domu i przeżywają różne przygody, wszak jest do miejsce niezwykłe. Tym razem dowiadujemy się na pewno, że dziewczynka ma na imię Wiktoria. Poznajemy też jednego z jej rodziców.

Autor rzuca nam trochę światła, co mogło być przyczyną wszystkich zmian (a na pewno daje nam mocno do myślenia jak mógł wyglądać „wielki wybuch”) i co wcześniej porabiała Bajka.

Ożywczy deszcz

No cóż, próby łapania i picia kropel padającego deszczu, to nie zawsze roztropne zajęcie. Szczególnie, kiedy to kolorowy deszcz. Ale jak się to zrobiło, to trzeba liczyć się z konsekwencjami. Można powiedzieć, że to jest taki test przyjaźni dla dwóch bohaterek i wcale nie wiadomo czy instynkt głaskania ponownie uratuje piesko-ludzką przyjaźń.

Opowieść gołębia

Jak na razie to najbardziej nostalgiczny tom tej serii. Tym razem dowiadujemy się, co porabiała Bajka przed „wielkim wybuchem” i poznajemy jej bandę psich kompanów. Towarzyszki wędrówki trafiają do gołębiej krainy pełnej jedzenia, gdzie znajduje się pewna tajemnicza maszyna czasu. Przyjaciółki stają przed wielkim dylematem, bo nie dla każdej z nich powrót do przeszłości to najlepsze rozwiązanie.

Odległe krainy

Oj, jak trudno pisać o tym komiksie bez zdradzania ważnych elementów fabuły, a podejrzewam, że podobnie do mnie, nie lubisz spojlerów. Jak na razie to ostatni z dostępnych książeczek z dymkami. Tym razem obserwujemy przygody tylko jednej z bohaterek. Poznajemy nowe postacie, trafiamy do pewnego nieprzyjemnego miejsca. A, i dowiadujemy się o historii pewnej miłości.

No i koniec, choć w tym przypadku to bardziej etap rozwinięcia, bo jaki będzie właściwy koniec, dopiero czas pokaże. Co nieco dowiesz się również w ciągu najbliższych dni.

W ramach Tygodnia z Bajką na końcu świata ukazały się:

„Postapo po polsku”, w którym przybliżam komiksy z tego gatunku w wykonaniu krajowych twórców.

„Bajka dzień po dniu”, w którym poznajemy genezę powstania komiksu oraz przypominamy sobie wszystkie obecnie wydane tomy.

„Czyta, gotuje, piecze, chodzi na spacery z psem…”, w którym prezentuję pierwszą część wywiadu z Marcinem.

„Najczęściej robię szybkie notatki”, czyli druga część wywiadu, w której zapytałem, jakie będzie zakończenie serii.

„Okładkowe perełki”, w którym posuwam się do wytrychu, żeby opowiedzieć o pewnej okładce komiksowej.

„Ryzykowne odejście od komiksów non-fiction dla dorosłych”, w którym rozmawiam z Szymonem Holcmanem z Kultury Gniewu, wydawcy komiksów Marcina Podolca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s