Dogrywka

Wywiad z Michałem Śledzińskim.

Obiecałem sobie robić więcej wywiadów z twórcami komiksów na 100-lecie Polskiego Komiksu. Czas więc zacząć z wysokiego C, a dokładniej od Ś, a jeszcze dokładniej od Michała Śledzińskiego.

Co prawda cykl „Podsumowania i zapowiedzi w dymku” oficjalnie jest już zakończony, ale nawet najlepszy mecz może skończyć się dogrywką. Stąd pozwoliłem sobie przepytać popularnego Śledzia o jego spojrzenie na nasz rynek komiksowy.

Obecnie bardziej realizujesz się w branży animacji, ale pewnie stara miłość do komiksów nie rdzewieje i obserwujesz, co się dzieje w komiksowie. Jak oceniasz obecną sytuację na polskim rynku?

Pod względem oferty rynkowej, tak dobrze jeszcze nie było. Praktycznie każdy fan komiksu może czuć się syty, obojętnie czy czyta mangę, komiks superbohaterski, krajową klasykę, czy siedzi w zinach. O nakładach z czasów PRL możemy tylko marzyć, ale i w tym aspekcie wśród moich znajomych wydawców panuje raczej pozytywny nastrój. Każda informacja o planowanym dodruku polskiego autora bardzo mnie cieszy. Co również cieszy, to rozwinięcie się segmentu polskiego komiksu dla najmłodszych, tutaj komiks podążył ścieżką wydeptaną wcześniej przez krajowe ilustrowane książki dla dzieci, oraz coraz mocniejsza pozycja komiksowych autorek. Im bardziej różnorodny komiks, im więcej perspektyw, z których opowiada się historie, tym większa szansa na zdobycie nowych czytelniczek i czytelników. To oczywiste.

fb_img_1551347612109223877076754100628.jpg
Koniec prac nad drugim tomem „Czerwony Pingwin musi umrzeć!” jest bliski. /Źródło: FB autora

Ostatnio opublikowałeś na swoim fejsbukowym profilu plansze do komiksu o Czerwonym Pingwinie. Czy fani tego komiksu mogą odetchnąć, bo wreszcie doczekają się drugiej części?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę wspomnieć o tym, że jakiś czas mi zajęło znalezienie odpowiedniego balansu pomiędzy współpracą ze studiem Human Ark, trwającą już ponad pół dekady, a pracą nad komiksami. Na szczęście, mogę sobie pozwolić na dłuższe, nawet kilkutygodniowe, przerwy w pracy nad animacjami i powrót do komiksowego warsztatu. W ten sposób powstała ostatnia część “Na szybko spisane” opublikowana pod koniec 2017 a teraz powstaje drugi “Czerwony Pingwin musi umrzeć!”, który zejdzie z taśmy na przełomie marca i kwietnia (na 2020 zaplanowałem trzecią, ostatnią część). Już na tym etapie mogę napisać, że album wypełni dwa razy więcej materiału, niż pierwszą część. Mam nadzieję, że przynajmniej to złagodzi długi czas oczekiwania na kontynuację. Chciałbym wszystkich uspokoić i zapewnić – nie porzuciłem swoich serii, spędzam nad nimi większość wolnego czasu.

Narysowałeś jeden z rozdziałów do okolicznościowej antologii magazynu KKK. Jak oceniasz takie inicjatywy?

fb_img_1551347447115732480286908753701.jpg
Jedna z trzech nowych plansz historii „Jednym uchem” (z „uniwersum” Osiedle Swoboda), która znalazła się w antologii Krakowskiego Klubu Komiksu/ źródło: FB autora

Jako przyjemnie łechcący tu i ówdzie powrót do przełomu wieków, kiedy polski komiks znów podnosił głowę, m. in. dzięki inicjatywom takim, jak Krakowski Klub Komiksu. To był czas magazynów i fanzinów, kiedy autorzy zbierali się w – bywało, że bardzo formalne – grupy, aby mieć większą szansę przebicia, pokazania swojej roboty. Pamiętajmy, że był to czas, kiedy dostęp do internetu był drogi i mocno ograniczony. Spotkania twórców twarzą w twarz były bardzo sycące pod względem wymiany doświadczeń z warsztatu, wymiany komiksów, wspólnej pracy.

Możliwe, że niewielu pamięta, ale w tym roku także magazyn Produkt będzie obchodził swoją rocznicę powstania. Jaka jest szansa, że stara ekipa twórców zbierze się ponownie i stworzycie 24 numer?

Nie powiem, że nie chcieliśmy się znów zebrać, ale np. z moim czasem z wiadomych powodów (praca i nowa rola taty), jest doprawdy krucho. To, że kiedyś mogliśmy w ciągu dwóch miesięcy przygotować 100 stron świeżego materiału jest dziś dla mnie jakąś magią. Nie mam pojęcia, jak my to robiliśmy, byliśmy jakimiś tytanami. I choć wątpię, aby ukazał się P #24, to postaram się w jakiś sposób uczcić tę okrągła rocznicę. Za wcześnie, aby rozmawiać o szczegółach, ale ten pomysł sponsorują literki O i S.

Jak z perspektywy czasu wspominasz czasy powstawania Produktu?

Najważniejsza była atmosfera, towarzysząca powstawaniu kolejnego numeru. Nie bez powodu Produkt najczęściej ukazywał się, kiedy “redakcja” przeniosła się na rok do Poznania. Mam na myśli tzw. Studio Bonin, w którym wspólnie pracowaliśmy z np. Filipem Myszkowskim, Kamilem Kochańskim czy Rafałem Gosienieckim nad kolejnymi odcinkami swoich serii. Bywało, że wszystkie płaskie powierzchnie w tym niewielkim w końcu mieszkanku były zajęte i ktoś musiał pracować na kanapie. Bardzo imprezowy charakter Studia również nie jest żadną tajemnicą. Każdemu twórcy życzę znalezienia się na jakiś czas w tego typu kreatywnym tyglu.

fb_img_15513475932005769576252366066172.jpg
Seria o Czerwonym Pingwinie ma zamknąć się w trzech tomach/ Źródło: FB autora

Czy masz jeszcze jakieś inne komiksowe lub okołokomiksowe plany na ten rok?

Z niekomiksowych spraw, pochwalę się napisaniem i reżyserią trailera do gry Warsaw studia Pixelated Milk, premiera w sieci dopiero co miała miejsce. Parę dni temu wysłałem ekipie z Kultury Gniewu całość nowych materiałów (okładki, wyklejki, strony rozdziałowe itp.) do wydania zbiorczego jednej z moich serii. Można zgadywać – której. Oprócz tego wspomniane wcześniej projekty, czyli drugi Pingwin i coś specjalnego na koniec roku. Myślę, że to całkiem ambitny plan na 2019.

Dziękuję za wywiad.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s