Możliwe, że mam troszeczkę łatwiej

Wywiad z Tomaszem Samojlikiem, który przeprowadziłem podczas Salonu Komiksu w trakcie Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.

Papcio Chmiel bawiąc uczył, ucząc bawił, a Pan wykreował zwierzęcych bohaterów. Jak to się stało?

Nie mam zielonego pojęcia. Jestem tylko skromnym naukowcem z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk, który chciał ze swoją wiedzą dotrzeć do dzieci. Wymyśliłem sobie, że napiszę w tym celu książki i komiksy, ale nie spodziewałem się, że to będzie cieszyło się większą popularnością niż krąg mojej rodziny i znajomych. Pierwszą książkę dla dzieci wydałem dziesięć lat temu, pierwszy komiks osiem lat temu i od tej pory nie mogę przestać.

Jeśli ludzie Pana rozpoznają, to jako twórcę Żubra Pompika, Ryjówek, czy komiksów tworzonych z Adamem Wajrakiem?

Zasadniczo, to mnie nikt nie rozpoznaje oprócz pani ze „spożywczaka” na osiedlu.

No dobrze, moi czytelnicy mnie rozpoznają. Wszystko zależy od grupy wiekowej, bo dla przedszkolaków jestem „panem Pompikiem”, a dla licealistów jestem „panem od komiksów”.

fb_img_15435732780985887826896500554875.jpg
„Żubr Pompik” – animacja na podstawie książeczek Tomasza Samojlika/ źródło: EGo FILM

Ile godzin liczy Pana doba?

Tyle samo co każdego…

To nie jest możliwe, bo jak słucham komiksiarzy, to wielu powtarza, że jest w stanie stworzyć 1-2 komiksy rocznie łącząc to ze swoją pracą, a pan produkuje swoje w ilościach, które wielu mogłyby zawstydzić.

Szczerze powiedziawszy, to ja mógłbym zrobić nawet cztery duże albumy rocznie, ale rodzina nie pozwala.

Czyli jedyne co Pana ogranicza, to rodzina?

Nie, nie, to nie tak! Sam siebie ograniczam, bo po prostu chcę spędzać z nimi jak najwięcej czasu.

zgubazebielkow5536135252948245353.jpg
„Zguba zębiełków” – najnowsza odsłona serii o ryjówkach/ źródło: Kultura Gniewu

Ja mam bardzo prostą kreskę, do tego łatwość tworzenia dialogów i fabuły. I nie mam wybujałych ambicji, chcę tylko jak Papcio bawić i uczyć. Możliwe, że mam troszeczkę łatwiej niż osoba, która chce zawrzeć w swoim komiksie jakieś wiekopomne treści. Ja w każdym komiksie chcę pokazać moim czytelnikom jakiś wycinek arcyciekawego życia przyrodniczego, jakiś proces ekologiczny, gatunek. Zwracam uwagę na konieczność ochrony środowiska i potrzebę szacunku dla świata, w którym żyjemy, nie tworzę komiksowej wersji „W poszukiwaniu zaginionego czasu”. Może to jest klucz do tego, że potrafię dużo i szybko tworzyć. Do tego nie cyzeluję każdego rysunku, pogodziłem się z tym, jak rysuję i nie sądzę, żebym mógł się jakoś drastycznie rozwinąć graficznie. Mam tę swoją śmieszną kreskę i staram się ją spożytkować najlepiej, jak potrafię.

 

Gdyby powiedział Pan przeciętnemu dziecku „ochrona przyrody”, czy „procesy ekologiczne” to pewne odparłoby, że to nuda. Za to, gdy przeczyta Pana komiks to zrobi to z wypiekami na twarzy. Jak to jest?

Z dziećmi aż tak źle nie jest, bo one autentycznie interesują się przyrodą. Szkoła potrafi to zainteresowanie przytępić,  ale wystarczy dać im tylko bodziec do samodzielnych obserwacji i odpowiedzi, a z pewnością to zrobią. Mam cichą nadzieję, że moje komiksy, książki, a ostatnio także filmy animowane są takim bodźcem.

Pokażmy dzieciom jakiś gatunek, którego nie znają, jakiś proces, który jest tajemniczy, dziwny, fascynujący, a one już wyszperają informacje na jego temat. To jest mój cel – zasiać to ziarenko.

Które ze zwierzątek, które Pan rysuje mogłoby być Pana kolegą lub  koleżanką?

Z biologicznego punktu widzenia – żadne. W moich komiksach zwierzęta raczej nie przyjaźnią się z człowiekiem, bo ludzie grają role typowych czarnych charakterów. Gdybyśmy tak popuścili wodze fantazji i wyobrazili sobie, że zwierzęta mogłyby opowiadać jakieś przerażające historie, to straszyć się mogłyby tylko człowiekiem. Nawet drapieżniki nie budzą tak wielkiej grozy, bo zwierzęta, które są ich ofiarami, mają sposoby, aby ich unikać czy bronić się przed nimi. Żaden zwierzak nie ma natomiast sposobu na człowieka.

Nie boi się Pan używać tytułów budzących niesmak, jak choćby „Zew padliny”. Czy padlina może być ekscytująca dla dzieci?

zepa-produkt-zew-padliny8082747799697249278.jpg
„Zew padliny” – komiks tworzony wspólnie z Adamem Wajrakiem/ źródło: Wydawnictwo Agora

Oczywiście, że tak. Padlina jest jednym z najciekawszych tematów badawczych jakie można obserwować w lasach. Rozkładające się drzewa, drapieżnictwo, czy te mityczne gradacje kornika – tak znienawidzone przez media – są naturalnymi procesami.  Tyle że człowiek ma tendencję, aby wartościować przyrodę według własnych kryteriów. To, co nam się podoba, ten przysłowiowy jeleń na rykowisku, jest oceniane pozytywnie. Jest też sfera przyrody, którą człowiek najchętniej zamiótłby pod dywan i zapomniał o niej, jak rozkładające się zwierzęta w lesie, czyli wspomniana padlina. A to cały, odrębny świat – są w nim owady i bezkręgowce, które drążą korytarze, składają jaja i wychowują całe pokolenia na tym rozkładającym się i cuchnącym mięsie, są dziesiątki gatunków ptaków i ssaków, które na padlinę z utęsknieniem czekają. Czy dla nich padlina jest tematem budzącym niesmak? Wręcz przeciwnie!

 

Dziękuję za rozmowę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s