Insert coin.

O zarabianiu w Internecie.

Wpływ na dzisiejszy wpis miał film wrzucony przez Oskara Rogowskiego, znanego lepiej jako Komiksomianiak, który poruszył temat płacenia i zarabiania na treściach w YouTube. Zastanowiło mnie to, czemu twórcy internetowi muszą tłumaczyć się z chęci pozyskiwania środków na swoją działalność i dlaczego niektórym to się nie podoba.

Dawno, dawno temu kiedy byłem jeszcze dziecięciem, w mojej rodzinnej miejscowości był tzw. „salon gier”. Tak, były takie czasy, kiedy nie każdy miał komputer w domu, a o Internecie jeszcze nikt nie słyszał, więc i o graniu w sieci nie było mowy. Z tego też powodu, miejsca gdzie można było oddać się cyfrowej rozrywce, połączonej z rywalizacją z innymi uczestnikami, były bardzo popularne. Zasada była prosta, wrzucało się pieniążek i grało się w prymitywne „strzelanki” czy „ściganki”. Pamiętam hierarchię bywalców takich lokali, gdzie ci co mieli garść bilonów grali nieustannie, trochę niżej znajdowali się ci, którzy od rodziców „wydębili” zaledwie jedną może dwie monety i tylko kilka razy sobie poszaleli. Ale byli też tacy, co nie mieli nic i po prostu patrzyli się jak inni grają. Z nadzieją, że może będzie im dane dostąpić tego zaszczytu i ktoś pozwoli im się przyłączyć i naciskać np. klawisz strzelania, bo sterowanie, czy kierowanie było nieosiągalne. W końcu każdy z nas kończył w trzeciej grupie.

Wtedy było dla nas czymś normalnym, że jak się miało pieniądze, to można było grać, a jak się ich nie posiadało, to tylko przyglądać. Czemu więc dziś możliwość za płacenie za treści w Internecie kogoś oburza?

Nie dla tych co to lubią.

Zupełnie nie rozumiem tego przeświadczenia, że za korzystanie ze zgromadzonych zasobów w sieci nie trzeba płacić, ale nie będę rozwijał tego wątku, bo już ktoś o tym napisał, a mianowicie Wit Nirski na blogu Niecodzienny.net w tekście: „Z Internetu, czyli… za darmo?„. Polecam kliknąć i przeczytać (otworzy się w oddzielnej karcie).

Tym bardziej nie rozumiem argumentu, że nie powinno się oczekiwać zapłaty za coś, co się lubi. Jak smutne musi być życie ludzi, którzy wysnuli taką tezę? Przecież codziennie obserwujemy osoby, którzy kochają to co robią i zarabiają na tym pieniądze, albo też z pasji uczynili swój zawód. A żeby nie być gołosłownym wspomnę sportowców czy artystów, albo ludzi, którzy robią coś z tzw. powołania. Możliwe, że gdzieś tam, w głowach pracodawców, kiełkuje taka oto myśl, żeby płacić mniej pracownikom, którzy po prostu lubią swoją pracę, jednak na tę chwilę nikt jeszcze nie wprowadził takie gradacji wynagrodzeń. Jeśli Grzegorz Rosiński w wielu wywiadach powtarza, że tworzenie komiksów jest jego pasją, to czy z automatu powinien być pozbawiony dochodów?

Kolejny etap.

Rozumiem twórców treści internetowych, którzy chcieliby zarabiać na swojej działalności, choć wcale tego nie planowali, kiedy zaczynali swoją aktywność w sieci. Podejrzewam, że ich oczekiwania były podobne do moich, czyli mieć możliwość dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat medium, które jest im bliskie, a fora wydawały im się zbyt hermetyczne. Z czasem, część z nich stała się bardziej popularna, a prezentowane przez nich treści chętniej czytane, czy oglądane. Widać było to po liczbie polubień czy obserwujących. Gdzieś zaczęła się zacierać ta linia pomiędzy tworzeniem dla siebie, a tworzeniem pod presją obserwujących.

Popularność zobowiązuje i przychodzi ta chwila, że choć nie zawsze się chce to trzeba dodawać nowe wpisy, nagrania, czy filmy. To wszystko zajmuje czas, ale też wymaga większych inwestycji, bo przecież komiksy tanie nie są, a i sprzęt powinien być lepszej jakości. Posiadanie tysięcy „fanów” zmusza do większej profesjonalizacji a to kosztuje. Dlatego rozumiem, że z czasem pojawia się myśl, żeby to się zwróciło.

Patroni.

Jestem też w stanie zrozumieć zdziwienie użytkowników np. YouTube, kiedy nagle słyszą, że może by tak zapłacili za to, co wcześniej mieli za darmo. W końcu gdziekolwiek nie wejdą prosi się ich o subskrybowanie i polubienia. Jakby to było jakimś aktem łaski ze strony odbiorcy treści a nie zwykłym odruchem, kiedy coś jest intersujące.

Nie ma się czym bulwersować, ponieważ płacenie za treści w YouTube nie jest obowiązkowe, a jedynie dobrowolne. Podobnie jest jak dotowanie twórców za pośrednictwem Patronite. Wszystko to zależy od dobrej woli wpłacających. Niemniej jednak, warto aby tworzący w sieci pamiętali, że jakakolwiek łaska na pstrym koniu jeździ i o patronów powinno się dbać. To, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwe.

Wydaje mi się, że dopóki jest się uczciwym w tym co się robi, to i przy pulpicie znajdą się amatorzy grania, jak i gapiów nigdy nie zabraknie.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Insert coin.

  1. Te automaty to było coś 🙂 W Krakowie jest muzeum takich maszyn, i to muzeum, w którym można dotykać eksponaty. A jeśli coś się robi z pasją, to pieniądze prędzej czy później pojawią się same.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s