Karuzela nadal się kręci.

Tydzień podsumowań – rok 2017.

Przez tydzień publikowałem teksty, w których starałem się przybliżyć, jak dużo działo się w światku komiksowym na krajowym poletku. Nie omieszkałem też wspomnieć o własnych dokonaniach na blogu. Dziś czas na podsumowanie roku skondensowane do kilkuset znaków.

Z pewnością rok 2017 był bardzo dobry dla komiksu w Polsce. Ukazało się ponad 800 albumów, co musi robić wrażenie. Do tego twórcy komiksowi zostali docenieni poza światkiem powieści z dymkami, jak choćby Karol Kalinowski (Kościsko), czy Jacek Frąś i Wanda Hagedorn (Totalnie nie nostalgia). Komiks wreszcie znalazł się w kanonie lektur szkolnych. Pojawiło się wielu nowych wydawców, którzy postanowili uszczknąć coś z tego tortu (dla innych torciku). Odwiedziło nas wiele gwiazd, a festiwale cieszyły się coraz większą popularnością. Również w świecie X muzy nie brakowało głośnych wydarzeń, a i seriale zaoferowały coś ciekawego. Wreszcie też postanowiono komercyjnie wykorzystać krajowych bohaterów.

Supremacja Egmontu.

Trzeba przyznać, że największy gracz na polskim rynku komiksowym na każdym kroku pokazywał, że jest liderem. Nie ma obszaru, który zostałby przez nich potraktowany po macoszemu. Tomasz Kołodziejczak zawsze podkreśla, że Egmont to korporacja i faktycznie to wydawnictwo tak działa. Każda ich decyzja sprawia wrażenie dobrze przemyślanej. Już katalog z ofertą, jaki wydali na czas festiwalu Pyrkon w Poznaniu, który liczył sobie sto stron wskazywał, że w walce o komiksowe portfele chcą zgarnąć jak najwięcej z rynku. Wspominałem o tym w tekście „Srebrna era komiksów Egmontu”.

Jak wystartowali z inicjatywą DC Odrodzenie, to w ich posunięciach nie było przypadku. Ich oferta została tak skrojona, żeby wydawać nie więcej i nie mniej, niż na to mogą sobie pozwolić czytelnicy. Nie wiem, jak oni to policzyli, czy na podstawie obserwacji rynku, czy analizy koszyków zakupowych, ale wyszło im, że miesięcznie powinni wydawać 3 komiksy z DC Odrodzenie, co może oznaczać, że kwota 120zł to jest tym pułapem, na który może pozwolić sobie „przeciętny” fan. Tak też zrobili, ustalając cenę pojedynczego egzemplarza na 40zł. Do tego kampania promocyjna DC Odrodzenie musiała wzbudzać jeśli nie uznanie, to na pewno wrażenie. Ich stoisko na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier budziło podziw wszystkich odwiedzających. Do tego byli zaproszeni goście, na czele w Jimem Lee, do którego fani ustawiali się w długiej kolejce, ale też spijali z jego ust każde słowo podczas prelekcji. Nie zapomnieli nawet o takim szczególe jak okolicznościowe „reklamówki”. W mediach też „istnieli”, a śmiem twierdzić, że wszędzie było ich pełno. Jestem przekonany, że egzemplarze recenzenckie płynęły szerokim strumieniem. Oprócz tradycyjnej reklamy w Internecie, przygotowali spoty reklamowe do kin i telewizji. Na pewno nie było to tanie, ale przyznajmy to uczciwie, skala i rozmach miały na celu pozyskanie jak największej liczby czytelników.

Nowi gracze i… grajkowie.

Jeśli mowa o konkurencji to warto wspomnieć o wysypie nowych wydawców na polskim rynku. Jedni byli lepsi, drudzy wprost przeciwnie, ale wszyscy dali się zapamiętać. Niestety,  niektórzy przez pryzmat swojego braku profesjonalizmu. Oczywiście, błędy mogą przytrafiać się najlepszym, ale Ultimate Comics czy Fantasmagorie muszą pamiętać, że nie da się zrobić dobrego, pierwszego wrażenie przy drugim podejściu. O ile każde z tych wydawnictw ma co innego „za paznokciami”, bo UC opublikowali komiks, który w tak niechlujnej edytorsko formie nie powinien nigdy się ukazać (pisałem o tym w tekście p.t. „Twór komiksopodobny”), tak „wydawnictwo na F” nie powinno ignorować klientów, którzy przekazali im swoje pieniądze (chyba muszę rozwinąć ten temat w osobnym wpisie). O perypetiach z wydaniem Wojowniczych Żółwi Ninja pisałem w kalendarium, ale trzeba tez dodać zbiórkę pieniędzy, na wydanie komiksu, do którego prawdopodobnie nie uzyskali licencji.

Z drugiej strony można postawić wydawnictwo Mandioca, które bardzo konsekwentnie prezentuje komiksy autorów z Ameryki Południowej i – przy okazji – pokazując obyczaje krajów z tamtej części świata.

Pojawiło się również Non Stoop Comics, które jest komiksowym „ramieniem” wydawnictwa Sonia Draga. Na pewno pozytywnie zaskoczyli skalą oferty, szczególnie, że wiele z ich albumów pochodziła od wydawnictwa Image, które w naszym kraju cieszy się sporym sentymentem, ale (z różnych powodów) nie można było tego zaprezentować (z lepszym lub gorszym skutkiem próbują to robić Mucha Comics i Taurus Media). Trafił się wreszcie gracz, który albo potrafił lepiej negocjować z Amerykanami, albo miał więcej argumentów. Do tego dołączyli też kilka komiksów innych wydawców, ale stanowiących niezłą rozrywkę. Widać, że posadzenie na fotelu redaktora Krzysztofa Ostrowskiego, który na tym medium się zna, przyniosło efekt w doborze ciekawej oferty.

Wysyp premier i dobrych kontynuacji.

Wydawało się, że rynek nasycił się już nowymi albumami i niewiele będzie już można pokazać polskiemu czytelnikami bez odgrzewania kotletów. Okazuje się, że wprost przeciwnie, bo każdy nowy wydawca zaprezentował coś nowego. Równie dobre komiksy pokazali starzy wyjadacze w naszym „komiksowie” i wiele ich premier budziło duże zainteresowanie. Do tego warto wspomnieć, że udało się wreszcie zmotywować Michała Śledzińskiego do narysowania trzeciej części „Na szybko spisane”. Wszystko to sprawiło że nie było miesiąca na złapanie oddechu dla portfeli, a wąż w kieszeni mógł sobie kąsać, ale niewiele wskórał.

Komiksowo na ekranach.

W przeciwieństwie do roku 2016, było znakomicie. Każdy kolejny film był co najmniej dobry, a na pewno lepszy od wcześniejszych. Zaczynając od „Logana”, który bił na głowę poprzednie odsłony przygód Wolverine, i któremu podniesienie grupy wiekowej pozwoliło na w pełni pokazanie swoich możliwości, bez ukrywania krwi i przemocy (jakkolwiek by to nie zabrzmiało). Potem była „Wonder Woman”, która nie była jakaś rewelacyjna, bo w końcu Marvel takie filmy kręcił kilka-kilkanaście lat wcześniej, ale były tam wreszcie jakieś relacje między bohaterami i przede wszystkim scenariusz. To wystarczyło, żeby film o kobieciej superbohaterce okrzyknąć pozytywnym zaskoczeniem. Następne w kolejce były „Spider-Man: Homecoming” i „Thor: Ragnarok”, z których każdy był świetny. Aż wreszcie przyszedł czas na Ligę Sprawiedliwości i… no cóż, na pewno był to lepszy film od „Batman v Superman” czy „Legionu Samobójców”. Możliwe, że gdyby nakręcono go dwadzieścia lat wcześniej, to wspominalibyśmy go z rozrzewnieniem, opowiadając jak tak kiedyś kręciło się filmy superbohaterskie. Niestety, dziś już tak się nie robi. Powinienem jeszcze wspomnieć o „Valerianie”, ale lepszy od niego film dopiero powstanie.

Również na małych ekranach nie było najgorzej. Szczególnie, że na tym polu twórcy pozwolili sobie na nowe spojrzenie na medium komiksowe. Dzięki temu dostaliśmy świetny „Legion”, ale i nienajgorsze „The Gifted”, czy „Punishera”.

Tak oto minął nam rok. Jak widać, karuzela kręci się całkiem szybko i ciekawe, czy przez kolejne dwanaście miesięcy będzie w stanie utrzymać swoje tempo. Zastanawia mnie, czy prędkość nie będzie zabójcza dla kilku wydawców, a nam nie zakręci się w głowie lub zwyczajnie przestanie brakować na bilety.

W ramach „Tygodnia podsumowań” ukazały się:

„Kalendarium wydarzeń komiksowych 2017. Część 1.” – gdzie przypomniałem najciekawsze wydarzenia z pierwszych czterech miesięcy ubiegłego roku.

„To już koniec Baśni” – gdzie przypomniałem najciekawsze serie komiksowe, które zakończyły się w ubiegłym roku.

„Okładkowe perełki w dymku” – gdzie przedstawiłem moją propozycję okładki ubiegłego roku.

„Kalendarium wydarzeń komiksowych 2017. Część 2.” – gdzie przypomniałem najciekawsze wydarzenia z kolejnych czterech miesięcy ubiegłego roku.

„Piątki zebrane #7”- gdzie przygotowałem zestawienie najczęściej czytanych tekstów na moim blogu.

„Kalendarium wydarzeń komiksowych 2017. Część 3.” – gdzie przypomniałem najciekawsze wydarzenia z ostatnich czterech miesięcy ubiegłego roku.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s