Wtedy złapałem się za głowę

Tydzień z Blerem.

Druga część wywiadu z Rafałem Szłapą, w którym wreszcie skupimy się na Blerze.

Skąd się wziął pomysł na Blera?

Kiedyś współpracowałem w krakowskim „Przekrojem”, tym w tradycyjnej formie, w ich ostatnich chwilach przez przenosinami do Warszawy. Robiłem dla nich ilustracje. Wtedy, koło nowego tysiąclecia mięliśmy „boom” na komiksy i nagle dziennikarze odkryli, że takie medium istnieje i poświęcali mu całe szpalty w swoich czasopismach. Podobnie było w „Przekroju”, gdzie zamówili u Zbigniewa Kasprzaka komiks. W związku z tym, że on im nic nie przysłał, zwrócono się do mnie z prośbą, abym przygotował materiał rezerwowy. Ktoś uznał, że artykuł zilustruje historia z obrazkami, więc dostałem proste wytyczne, że mam na czterech stronach stworzyć komiks o komiksie. Trochę się zastanawiałem co tam zrobić, a że to był czas schyłku wydawnictwa TM-Semic więc uznałem, że motyw superbohatera byłby bardzo na miejscu. Postanowiłem w formie realistycznej opowiastki przedstawić herosa, który po całym dniu pracy wraca do domu i robi w myślach wyliczankę, ile on dobrych rzeczy uczynił. Wymieniając te uczynki dochodzi do wniosku, że mimo tych wyczynów świata nie zmienił. Ostatecznie, Zbigniew Kasprzak swój komiks przysłał, a moja praca trafiła w odstawkę.

Jak doszło do wydania tego komiksu?

Opublikowałem go rok później w czasopiśmie Arena Komiksu. Ten periodyk wydawany był dość nieregularnie, bo czas magazynów już mijał, jednak ukazało się pięć odcinków Blera. Potem chciałem to wszystko zebrać w jedną całość jako samodzielny album, bo to był czas, kiedy wszyscy moi koledzy coś wydawali i ja nie chciałem być gorszy. Okazało się, że to wszystko się „kupy nie trzyma”, bo ja to robiłem z epizodu na epizod, bez przemyślanej odgórnie formuły. Uznałem że lepiej byłoby to zrobić od początku i w nowej rzeczywistości.

bler1_08
Bler od początku nie miał łatwo/ Źródło: Blik Studio/Rafał Szłapa

Następnym krokiem było znalezienie sobie wydawcy. Udało mi się tym pomysłem zachęcić Kulturę Gniewu. Oni byli zainteresowani, ale malowanie szło mi niemiłosiernie wolno, a jak urodziło się dziecko, to praktycznie prace stanęły w miejscu. Zaproponowałem, że zamiast malowania ja to narysuję, co wydawało się być szybsze do wykonania. Zacząłem przerysowywać wcześniejsze rzeczy, przy okazji niektóre poprawiając, ale mimo chęci współpracy ze strony wydawcy brakowało terminu wydania. Stanąłem wtedy na takim rozdrożu, albo będę czekał na publikację, albo sam sobie narzucę jakiś termin i wydam samodzielnie. Z takim pomysłem wyszła moja żona widząc moje udręki. Tak więc przeprosiłem chłopaków z Kultury Gniewu i wreszcie po latach – w październiku 2010 roku – ukazał się pierwszy tom z Blerem… i wtedy złapałem się za głowę, jak ja to wszystko sprzedam.

Koncepcyjnie wyprzedziłem trochę czasy, bo planowałem to zrobić w albumie zbiorczym, ale na drodze stanęła niemożność przygotowania dużej ilości materiału. Dziś pewnie bym sobie z tym poradził, ale wtedy potrzebowałem realnej wizji wykonania pracy, bez – jak to mówią – „zaginania czasoprzestrzeni”. W związku z tym planowany gruby album został rozbity na trzy części, po czterdzieści kilka stron.

wp-image-1366664248jpg.jpg
Rafał podczas Krakowskiego Festiwalu Komiksu.

Kiedy podczas wydawania tych trzech epizodów pomyślałeś sobie, że warto byłoby go kontynuować?

Ja sam nie wierzyłem, że ten komiks został tak dobrze przyjęty, choć zdaję sobie sprawę, że nie jest bez wad. Przez to bardzo się uzależniłem od spotykania z ludźmi podczas targów, bo jest czymś fantastycznym, kiedy mając swój materiał możesz porozmawiać z osobami, które są bardzo pozytywnie nastawione do twojego projektu. Po wydaniu trzeciej części wyciągnąłem swój pierwotny komiks – ten malowany – i dokończyłem, a później ponownie wydałem. Trochę się obawiałem, że ktoś mi zarzuci, że robię tzw. „skok na kasę”, ale okazało się, że całość dość szybko się sprzedała i musiałem robić dodruk.

Kiedy ciągle mnie pytano o następne tomy, a mi brakowało spotkań, do których przywykłem, naturalnie więc postanowiłem kontynuować serię. Zważywszy, że wiele wątków było niedokończonych, to miałem o czym opowiadać.

Tomy czwarty i piąty wydałeś dzięki zebranym funduszom na portalu crowfunfingowym, ale szóstego już nie. Jak z perspektywy czasu oceniasz tę formę pozyskiwania wsparcia finansowego?

Możliwe, że w przyszłości do tego wrócę. Ja nie traktowałem tego jako sposób na zdobycie pieniędzy. Oczywiście, jest to skuteczne, ale przede wszystkim jest dobrym narzędziem promocyjnym. W przypadku wydawania polskiego komiksu ma to kluczowe znaczenie, dlatego platformy crowfundingowe – dzięki swojej bazie i oferowaniu różnych promocji – są dobrym sposobem na docieranie do ludzi. Pod kątem marketingowym to jest nieocenione. A finansowo już nie było tak wesoło, bo starczyło mi raptem na druk i nagrody, a podatki zapłaciłem już ze swojej kieszeni.

W amerykańskich komiksach bohaterowie często zmieniają wygląd, żeby upodobnić się do ich filmowych odpowiedników. Czy Bler też zmienił koszulkę z niebieskiej na czarną, bo była ona jedną z nagród na portalu crowfundingowym?

Nie, było odwrotnie, ta koszulka z komiksu była pierwsza. Na początku Bler miał chodzić tylko w czarnej koszulce a to słynne „B” miał sobie namalować. Stąd ta pewna niedbałość. Natomiast trochę to poszło w inną stronę, bo jego strój przygotowali mu ludzie, którzy chcieli zrobić z niego symbol.

Bler 2
Źródło: Blik Studio/Rafał Szłapa

Wiele razy pytano ciebie, dlaczego zdecydowałeś się zniszczyć Kraków?

O, nawet nadal mnie pytają. Jednym ze źródeł inspiracji są moje własne doświadczenia, ale też moje własne lęki. Muszę jednak zaznaczyć, że nie jest to powieść autobiograficzna. Odkąd jestem ojcem, każde wspomnienie, że na świecie dzieje się coś złego przekłada się na obawę o rodzinę. Dla pokolenia lat osiemdziesiątych, któremu wiele mówiło się o wojnie, o grzybach atomowych, a te obrazy były często powielane w mediach, to był jeden z lęków, który do dziś w nas siedzi. Dlatego wysadzenie Krakowa było jakąś formą autoterapii.

Z cyklu „Tydzień z Blerem” ukazały się:

Dzień 1. „7 twarzy Blera” – gdzie zaprezentowałem wszystkie komiksy z serii „Bler”.

Dzień 2. „Mówiono mi, że skończę na ulicy” – gdzie porozmawialiśmy z Rafałem Szłapą o rozwoju jego kariery.

Dzień 3. „Okładkowe perełki… w dymku” – gdzie zaprezentowałem najlepszą -w mojej opinii – okładkę komiksu z serii „Bler”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s