Kończą nam się nakłady. Cz. 2

Druga część wywiadu z Szymonem Holcmanem z wydawnictwa Kultura Gniewu, który podczas swojej prelekcji w trakcie czerwcowego IV Światowego Kongresu Tłumaczy Literatury Polskiej przybliżył zebranym słuchaczom historię polskiego komiksu. Spotkaliśmy się i porozmawialiśmy o sytuacji na krajowym rynku, kierunkach rozwoju, współpracy z autorami (przeczytasz o tym w części pierwszej) oraz o kooperacji z  innymi wydawcami i drukarniami a także o planach na przyszłość.

Jak wygląda plan wydawniczy Kultury Gniewu, czy zakłada działania najbliższy rok, czy dłużej? Czy to jest wszystko przygotowane i poukładane?

Poukładane to nie jest, ale pracujemy nad tym ułożeniem intensywnie. Mamy natomiast pewne węzłowe sytuacje typu: w Łodzi będzie jakiś bardzo popularny artysta, więc musimy mieć jego najnowszy komiks i wznowienia poprzednich. Wiadomo, że wtedy musimy się spiąć i to zrobić. Natomiast przy całej reszcie patrzymy, jak idą prace nad tłumaczeniem, redakcją, korektą, składem… Do tego przykładamy dużą wagę i jeśli widzimy, że coś nie zostało zrobione należycie, to wolimy się wstrzymać. Najważniejsze, żeby do rąk czytelników trafił komiks w takiej formie, na jakiej nam zależy. Nie idziemy na kompromisy, nawet jeśli mięlibyśmy przesunąć wcześniej zapowiadaną premierę. Oczywiście, zdarzają się smutne przypadki, jak choćby ten z Komiksowej Warszawy, kiedy z drukarni przyszedł w części uszkodzony nakład „Bajki na końcu świata” Marcina Podolca i musieliśmy go spakować i odesłać z powrotem, ale tego niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

DSC_1527
Rozmowa z tłumaczką francuskiej wersji „Fugazi Music Club” Marcina Podolca

Jakie macie plany na kolejne półrocze?

Jest masa tytułów, które planujemy i nie chciałbym ich wszystkich wymieniać, bo pewnie o którymś zapomnę. Jesteśmy bardzo aktywni w sieci, gdzie zapowiadamy wszystkie komiksy, zdradzamy plany, wrzucamy zajawki. Odpowiadamy też na wszystkie pytania. To bardzo fajne, że ktoś proponuje nam jakieś tytuły albo interesuje się, czy wydamy jakieś pozycje i kiedy. Dlatego wszystkie nasze  – już potwierdzone – zapowiedzi są do znalezienia w sieci.

Czy są w Polsce takie drukarnie, które są nastawione na komiksy i robią to bardzo dobrze, czy ciągle szukacie nowych?

Nie wiem, czy drukarnie mogłyby nastawić się tylko na komiksy. Współpracujemy z kilkoma, ale ciągle poszukujemy. Do każdego naszego komiksu podchodzimy jak do osobnej historii. Nie formatujemy ich na przykład do jednego wymiaru i tylko twardej oprawy. Gdy patrzymy na wydanie oryginalne i nam ono odpowiada, to drukujemy najczęściej jeden do jednego, ale czasami wydaje nam się, że większy format albo inna oprawa będą lepsze. Tak było choćby z komiksem „Miesiąc miodowy na safari”, gdzie oryginał jest znacznie mniejszy. My uznaliśmy, że potrzebuje „oddechu” i go powiększyliśmy. Teraz wygląda lepiej od pierwowzoru. Tak też patrzymy na drukarnie. Dla nas przy wyborze liczy się odpowiednia proporcja pomiędzy jakością, czasem realizacji i ceną oczywiście.

DSC_1523
Prelekcja Szymona Holcmana dotyczyła komiksu polskiego.

Czy wydawcy w Polsce ze sobą współpracują?

Tak, współpracujemy ze sobą. Bardzo mi się „dostało” po spotkaniu podczas Komiksowej Warszawy, gdzie niepochlebnie wyraziłem się o jednym z polskich wydawców (a dokładnie Fantasmagorie przyp. red). Przeprosiłem za moje nieprzychylne słowa. Ja jestem dość impulsywnym człowiekiem, w dodatku – co zresztą powiedziałem na końcu spotkania w Warszawie – totalnie kocham komiksy, więc strasznie się zapalam w dyskusjach o nich i o komiksowym rynku w Polsce. Natomiast wielu początkującym wydawcom, którzy pytali nas gdzie drukować, z kim rozmawiać w sprawie licencji  i jak je załatwiać zawsze wielokrotnie podpowiadaliśmy. I dalej będziemy to robić.

W przyszłym roku polski komiks będzie obchodził swoje stulecie i czy Kultura Gniewu przewiduje swój udział w tym wydarzeniu?

Jest jeszcze dużo czasu, a za jednocześnie wcale nie tyle, żeby siedzieć z założonymi rękami. Tak, będziemy coś robić, bo polski komiks i polscy autorzy są dla nas dużo ważniejsi niż tytuły licencyjne. Kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z zagranicznymi komiksami to jednym z wydawców, do którego się zwróciliśmy był David Bassler z Edition Moderne, szwajcarskiego wydawnictwa, od którego kupiliśmy prawa do komiksów Tomasa Otta. Powiedział nam wtedy: „super, iż chcecie wydawać nasze pozycje, ale musicie pamiętać o waszych artystach, bo ich nikt nie wyda, jeśli wy nie zaprezentujecie ich w Polsce”. Dla nas to bardzo ważne i jak mam w kolejce kilka tytułów do wydania to prędzej wydamy polskiego autora, niż zagranicznego. Co czasami nie jest takie proste, bo jesteśmy związani z umowami i jeśli czegoś nie opublikujemy w ustalonym czasie to licencje mogą nam przepaść.

Czy możemy spodziewać się „Na szybko spisane” na stulecie polskiego komiksu?

Kto wie, może szybciej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s