Trust po krakowsku

Przemysław Truściński jest artystą nietuzinkowym. Tym razem można się o tym przekonać będąc w Krakowie, gdzie od 11 maja eksponowana jest wystawa poświęcona jego twórczości. Byłem tam…

Kraków to miejsce specyficzne. Tutaj na samochód mówi się „auto” i nie wychodzi się na dwór tylko na „pole”. Jeden z dwóch wieżowców w pobliżu centrum stoi od lat niedokończony, bo ciągle trwa dyskusja, czy można go obniżyć, czy może podwyższyć. Tutaj szybki tramwaj wcale nie jest szybki, a tym bardziej – mimo krótkiego odcinka podziemnego – nie jest metrem, o którym mówi się dłużej niż o wieżowcu. Jeśli nietuzinkowy artysta chciałby coś wystawiać, to i miejsce powinno być równie niezwykłe. Tak się składa, że takie jest, bo to  muzeum sztuki… japońskiej Manggha. Do tego wystawa zatytułowana jest „Turboprorok”.

DSC_1468
Turboprorok zaprasza.

Korzystając z pięknych okoliczności natury, która wreszcie postanowiła uraczyć nas ciepłymi i słonecznymi dniami postanowiłem zapoznać się z twórczością popularnego Trusta. W końcu głupio byłoby nie skorzystać z okazji, kiedy no wiesz, góra do Mahometa i te sprawy.

Manggha.

Muzeum powstało dzięki inicjatywie Katarzyny Zahwatowicz i Andrzeja Wajdy w roku 1994. Zgodnie z ideą przyświecającą twórcom miał to być „dom dla kolekcji sztuki japońskiej”, którą zgromadził Feliks Jasieński zwany Mangghą, a leżącej przez lata odłogiem w archiwach Muzeum Narodowego.

Oczywiście, jego powstanie wiązało się z lamentem, że budowla brzydka, nie pasuje do okolicznej zabudowy, bo i faktycznie budynek swoim kształtem miał nawiązywać do fal Wisły i był dość niekonwencjonalny jak na tamte czasy. Dziś nie budzi kontrowersji, a nawet wyznacza standardy na tyle duże, że powstały tuż obok – kilka lat później – hotel został okrzyknięty „archi-szopą” w lokalnym plebiscycie Gazety Wyborczej, ponieważ nie dorównywał sąsiadowi (!)

Dziś muzeum wykracza znacznie dalej poza ramy prezentowania sztuki i kultury Dalekiego Wschodu idealnie wkomponowując do tego Europę, która dzięki swoim artystom niejednokrotnie czerpała garściami z azjatyckich wzorców. Przykładem na to jest wernisaż Truścińskiego.

DSC_1475
Drobny fragment wystawy.

 

Wystawa.

Jak podaje folder promujący te inicjatywę „Przemysław Truścinski opanował do perfekcji umiejętność parowania ze sobą sprzeczności”. Dzięki temu jego prace całkiem sprawnie zadomowiły się w przestrzeni przeznaczonej dla azjatyckiej kultury. Z ulotki, ale i opisu przy wejściu znajdziesz wyjaśnienie skąd taka niezwykła nazwa wystawy.

Jeśli oczekujesz mocnego akcentu komiksowego, muszę cię zmartwić, że nie tego dotyczy wernisaż. Artysta, który wywodzi się z kręgu komiksowego, choć jak na komisiarza nie może się pochwalić zbyt wieloma wydanymi albumami, bo zaledwie jednym i to jeszcze stanowiącym „kompilację” jego prac. Znajdziesz tutaj wiele wątków, które ukształtowały Trusta, jak choćby stabilizator ręki, który służył mu w czasie, kiedy po wypadku stracił możliwości ruchowe. Wykształcił w sobie umiejętność posługiwania się lewą ręką i nią tworzył. Dziś jest oburęczny. Znajdziesz tam złotego „malucha”, którym… a zobaczysz na grafice obok samochodu.

Przede wszystkim będzie tam dużo prac Truścińskiego stanowiących przekrój jego twórczości, w tym kilka akcentów komiksowych. Jeśli więc popatrzysz na niego przez pryzmat komisarza, to prawdopodobnie się zawiedziesz. Gdy zaś skorygujesz swoją optykę, jako na artystę (grafika), to Twój odbiór powinien być znacznie lepszy. Wyjdź więc z szufladki komiksowej, a satysfakcja z odwiedzenia tej wystawy będzie pełniejsza.

DSC_1476
Autko, jako inspiracja dla artysty.

Bilet uprawniający do obejrzenia wszystkich wystaw coś tam kosztuje (normalny 20zł), ale jeśli chcesz się poczuć jak krakowski centuś (lub nim jesteś), przyjdź we wtorek, kiedy wstęp jest darmowy. Nie zwlekaj, bo wernisaż jest do 13 sierpnia, a później obejdziesz się smakiem.

Taras.

A jeśli o smakach mowa, to w muzeum znajduje się całkiem sympatyczny punkt gastronomiczny serwujący bardzo dobre potrawy. Zaspokoisz swoje potrzeby dla ducha i ciała. Do tego z tarasu zobaczysz piękny widok na zakole Wisły, Wawel, a w oddali kościół na Skałce. To znakomite miejsce do zrelaksowania się (gdyby obcowanie ze sztuką było zbyt stresujące).

DSC_1480
Tak, dobrze widzisz, to Bambi zamiast pieczątki.

Coś więcej.

Skoro już będziesz w muzeum Manggha, zobacz pozostałe wystawy. Tym bardziej, jeśli zapłaciłeś za bilet i natura sknery nie pozwala Ci nie wykorzystać tego maksymalnie. Ja (powiedzmy, że z ciekowości) poszedłem do budynku obok (Galeria Europa-Daleki Wschód) i poznałem wystawy Zhanga Minjie i Andrzeja Strumiłło. Obie eksponowane były do 21 maja, ale jestem przekonany, że teraz są równie ciekawe prezentacje.

Pierwsza pt. „Taniec duszy” pasuje do tego miejsca jak ulał, ponieważ dotyczy twórczości chińskiego malarza, grafika i rzeźbiarza. Skojarzyło mi się jakoś, że była chyba bardziej komiksowa od wystawy Przemka Truścińskiego. Artysta na pewno lubi obcować w tłumie czego przykładów można było doświadczyć przy każdej kolejnej pracy. Wg ulotki prace Minjie „duże, panoramiczne kompozycje sugerują wizję świata świadomego swojego dziedzictwa technicznego i kulturowego”.

DSC_1485
Ciekawe, że ciągle ktoś wchodził mi w kadr.

Druga pt. „Azja” Andrzeja Strumiłły czerpiącego inspiracje ze swoich podróży po Wietnamie, Mongolii, Indiach, Nepalu, Syrii i Chinach. Stworzył mnóstwo rysunków, rzeźb i obrazów w ramach cykli „Medytacje”, „Symbole lamajskie” czy „Katalog”. Dla tych, którzy mają w sobie coś z globtrotera, może być dodatkowym bodźcem by wyruszyć na kolejną wyprawę. Jeśli zaś te wojaże staną się źródłem to stworzenia czegoś więcej niż tysiące „fotek” i „selfików”, których nikt nie zgrywa z kart pamięci, to będzie to dodatkowy sukces wystawy.

 

DSC_1486
Powiedzmy, że brak ostrości to efekt artystyczny.

Obcowanie ze sztuką w dalekowschodnim opakowaniu to całkiem ciekawe doświadczenie. Minęło już sporo czasu, kiedy to dyskutowano, czy komiks jest sztuką, a fakt przynależności do środowiska był czymś wstydliwym. Dziś twórcy wywodzący się z tego grona wystawiają swoje prace w popularnych galeriach, a miarą ich artystycznych dokonań są wystawy w coraz bardziej uznanych miejscach. Trust nie mógł trafić lepiej, bo nie ma obiektu lepszego dla jego nietuzinkowej i pokręconej twórczości, jak równie nieoczywiste dla niego muzeum Manggha.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s