Opowieść o mysim koszmarze

Są książki, które warto lub nawet trzeba mieć, ale są też takie, które należy omijać szerokim łukiem. W którym miejscu plasuje się komiks „Maus – opowieść ocalałego”?

maus-okladkaZ racji tego,  że polskie księgarnie stacjonarne (a z pewnością krakowskie) ofertę komiksowa mają raczej ubogą, to prawdopodobieństwo, że traficie na tę powieść jest znikome. A nawet jeśli po nią sięgniecie, to może się Wam zdać nijaka. Ot, poprawnie wydana książka, w twardej obwolucie z nieciekawą okładką, gdzie widnieją jakieś myszy na tle swastyki z dziwnie wyglądającą kocią podobizną Hitlera. A gdy zajrzycie do środka to okaże się, że nie ma tam kolorowych obrazków a tylko czarno-białe i są jakieś zwierzątka w ludzkich strojach. Nie zdziwiłbym się, gdybyście odłożyli ją ponownie na półkę. I tak właśnie niewiele trzeba, żebyście stracili możliwość poznania czegoś nietuzinkowego.

Powieść graficzna Arta Spiegelmana dzieje się na dwóch płaszczyznach. W jednej strony mamy wątek biograficzny, gdzie poznajemy życie ojca autora, Władysława Spiegelmana. Z drugiej, wątek autobiograficzny, kiedy dowiadujemy się o niełatwych relacjach autora z własnym tatą. Obydwie płaszczyzny się przeplatają, a dzięki temu z każdym kolejnym rozdziałem poznajemy lepiej obu bohaterów.

maus-stronaRzecz zaczyna się przed wybuchem wojny, kiedy Władek sprowadza się do Sosnowca, gdzie żeni się, rozwija własny interes i wiedzie normalny żywot zwykłego człowieka. Wszystko to zmienia się z chwilą niemieckiej agresji na Polskę. Nagle okazuje się, że żydowskie pochodzenie bohatera staje się dla niego ogromnym piętnem. Wtedy też zaczyna spotykać się ze kolejnymi represjami, ograniczaniem wolności, poprzez pobyt w getcie, aż do poznania piekła obozu zagłady w Auschwitz.

Dowiadujemy się o tym z opowieści Władka, który relacjonuje tamte wydarzenia swojemu synowi. Nie ma tutaj żadnego upiększania rzeczywistości, wszystko jest opowiedziane ze szczegółami i bez niedomówień. W tych historiach są epizody piękne, gdzie małżonkowie opiekują się sobą wzajemnie i dbają o siebie, gdy spotykają się z ludzką życzliwością i bezinteresowną chęcią pomagania. Są też elementy radykalnie odmienne, gdzie bohaterowie muszą płacić za możliwość ukrycia, kiedy są denuncjowani choćby przez Polaków, gdzie Żydzi kolaborują z okupantem. Dla Władka codziennością było pomieszanie brutalności życia z chęcią przetrwania, ale też heroizmu z podłością czy zezwierzęceniem.

Znakomity w tym komiksie jest sposób w jaki Art Spiegelman pokazał wpływ doświadczeń Holokaustu na sposób życia jego ojca, który wcale nie należy do przyjemnych w obyciu. Jest egoistą, skąpcem, uparciuchem i… rasistą, a jego relacje z synem, czy druga żoną nie należą do sielankowych. To, jaki jest teraz, jest wynikiem nabytych cech, które musiał w sobie wykształcić w czasie wojennego terroru, kiedy ufni i pokorni szli do komór gazowych a cwani ratowali się z każdej opresji.

Nie da się tego przeczytać, odłożyć i zapomnieć. Ta opowieść aż sama prosi się o skomentowanie. Czynili i czynią to rozliczni recenzenci, którzy albo chwalą „Maus – opowieść ocalałego”, albo krytykują za przedstawienie poważnej historii w tak niepoważny sposób.

Kiedy kilkanaście lat temu „Maus” wydany został po raz pierwszy w Polsce też nie brakowało negatywnych komentarzy, ale co ciekawe, głównie za sposób przedstawienia Polaków. Mianowicie Spiegelman poszczególne nacje pokazał jako inne zwierzęta. Żydzi byli myszami, Niemcy kotami, a Polacy zostali świniami. Oczywiście, rodzimym krytykom również nie podobało się to, że nie zostaliśmy tam wykreowani jako idealni bohaterowie, którzy bezinteresownie pomagają innym, ale nierzadko jako… zwykłe „świnie”, które potrafią choćby zlinczować Żyda. Mnie to jakoś wtedy nie oburzało, jak i teraz również. Pewnie dlatego, że w życiu codziennym też spotykam się z postawami Polaków potrafiącymi okradać staruszki „na wnuczka”, ale i pomagającym niedołężnym. Po prostu, czy to wojna czy pokój, przyzwoity człowiek zawsze będzie przyzwoity, a „buc” zawsze „bucem” pozostanie.

maus-strona-87Warto też wspomnieć, że w amerykańskich mediach było o „Mausie” jeszcze głośniej. Po trosze dlatego, że Amerykanie mają kompleks Holokaustu a już na pewno, że rzeczy wybitne (zazwyczaj) są tam docenianie (szczególnie, kiedy są o wojnie). Wcale to nie było takie oczywiste, że ta powieść zostanie dostrzeżona, bo Spiegelman był rysownikiem undergroundowym, którego nazwisko nie było znane z pracy dla dużego wydawnictwa. Znamienne jest, że „Maus” jako pierwszy w historii komiks został wyróżniony nagrodą Pulitzera.

Bardzo podoba mi się sposób narysowania tego komiksu. Spiegelman operuje w nim tylko czarną kreską, co wcale nie musi wzbudzać zachwytu. Dopiero połączenie treści z rysunkami pozwala zrozumieć intencję autora. Komiks sprawia wrażenie jakby był szkicownikiem, gdzie grafik na bieżąco odzwierciedlał zauważone sytuacje, coś jak ujęcia „z ręki” w filmie. Ta prosta kreska i zarazem surowe skomponowanie kadrów dają nam sugestywny wręcz kronikarski obraz wojny.

Od jakiegoś czasu trwa dyskusja, czy komiksy powinno się włączyć do kanonu lektur szkolnych i jakie to powinny być pozycje. Jestem zdania, że na poziomie szkoły średniej powinna to być lektura, o ile nie obowiązkowa, to na pewno rekomendowana. Ponieważ przedstawia uwczesną rzeczywistość oczami Żyda i byłoby to dobrym uzupełnieniem dla „Medalionów” Nałkowskiej, „Tajnego Państwa” Karskiego, czy „Początku” Szczypiorskiego i „Rozmów z katem” Moczarskiego.

„Maus” to jeden z tych komiksów, który powinien stać w każdym mieszkaniu na wysokiej półce i do tego na wysokości oczu. Nie ma w tym przypadku, że jest to jeden z pierwszych przykładów, który wymienia się jako wzór powieści graficznej, a nie trywialny komiks z facetami noszącymi majtki na rajstopach.

Wszystkie materiały, które widzicie przy tym tekście umieszczone są dzięki uprzejmości wydawcy komiksu, wydawnictwu Wydawnictwo Komiksowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s